| rzemykblog - archiwum: Rzygające księżyce - part XIX |
| Strona główna |
Rzygające księżyce - part XIXTeraz, nie mogę w to uwierzyć. Może to wszystko działo się tylko w mojej głowie. Może jestem chory, bo chciałbym jeszcze teraz Jej coś powiedzieć. Jej mojej jedynej prawdziwej, miłości. Zawsze wyobrażałem sobie, że moja śmierć będzie wyjątkowa. Że zginę ratując komuś życie, że zostawię po sobie jakieś znamię na tym świecie. A umieram w samotności, i nawet nie ma mnie już kto złapać za rękę, teraz kiedy stoję za barierką poręczy od balkonu. I gdy patrzę w dół wszystko nagle wydaje się być inne. Tyle dystansu nagle człowiek nabiera do samego siebie, tego co robił, co w życiu przeżył. Nawet gdybym chciał usłyszeć coś teraz od Ciebie, wiem że nic nie powiesz. Tak bardzo potrzebuje w tym momencie Twoich słów. Mogło mnie tu nie być, ale którejś nocy przytuliłaś się do mnie, gdy jeszcze Cie nie znałem. Później odeszłaś, by wrócić, i pozwoliłaś naszym oczom spotkać się po raz pierwszy. Od wtedy zostaliśmy już przy sobie. Myślałem, że jest nam razem dobrze ze sobą, a Ty znów odeszłaś zaciskając sobie pętle wokół szyi. Umierając, obcięłaś mi dłonie. A teraz stoję tutaj i nie myślę już nad tym, co zrobiłem źle. To nie ja Cię zabiłem, ale Ty odebrałaś mi życie. Zawsze też myślałem, że spadając w dół wszystko będzie działo się jakby w zwolnionym tempie, że przeskoczą mi przed oczami najważniejsze chwile z mojego życia, że gdy będę spadać, zrozumiem coś nagle. Ale tak nie było. Trwa to mniej niż nawet sekunda. Nie ma czasu wypowiedzieć w myślach nawet słowa. Przecież chciałem żyć. rzemyk 2007-08-09 11:45:55 skomentuj(11) |