| rzemykblog - archiwum: Rzygające księżyce - part V |
| Strona główna |
Rzygające księżyce - part VGdy wróciłem do domu był już późny wieczór. Latarnie po kolei rozświetlały nagie od swych owoców konary drzew i odbijając swe światło od wilgotnej drogi, pokrytej miejscami jesiennymi liśćmi, dawały wyjątkowe wrażenie, niespotykanej nigdzie indziej, koligacji czerni z błyszczącym kolorem pomarańczy. Od czasu do czasu przejeżdżał jakiś samochód z wolna, który znikał tuż za zakrętem prowadzącym do centrum miasta. Przy wejściu do bloku zaczepiła mnie sąsiadka. Była to niepowtarzalnie miła starsza kobieta, która często gościła u nas w mieszkaniu. Miała na imię Anna, podczas II wojny światowej, jeszcze jako mała dziewczynka, została odseparowana od swej rodziny, której od lat bezskutecznie szuka poza granicami państwa. Jej, cudem udało się przetrwać w ojczyźnie pod opieką anonimowych osób. Żona ją ubóstwiała, zawsze miały na siebie jakiś magiczny, pozytywny wpływ. Co roku zapraszaliśmy ją na święta Bożego Narodzenia, które razem w trójkę spędzaliśmy przy uroczystej kolacji i zapachu świerkowej choinki. Zupełnie jak żona, mimo przeżyć i blizn, jakie zadał jej los, miała w sobie niepohamowaną chęć do życia. Czasami tak bardzo były do siebie podobne, że niemal rozumiejąc się bez słów, przypominały jedną osobę. Tego wieczoru jeszcze raz powiedziała mi jak bardzo przykro jest jej z powodu żony. Przecież była dla niej prawie jak córka, której nigdy nie miała, jak rodzina, której część ponownie straciła. Czułem ten bolesny ciężar, jaki miała wtedy w głosie, którym rozdzierała me uczucia jeszcze mocniej, niemalże do końca, do granic ich wytrzymałości. Tylko ona chciała zostać dziś ze mną na tej drewnianej ławce i na szczęście ugięła się pod moimi prośbami, by wróciła do domu. Dzisiejszy dzień był wyjątkowo zimny, a nie chciałem by przeze mnie nabawiła się przeziębienia. To błogosławieństwo mieć taką sąsiadkę, która nie odwróci się od problemów, wsadzając jednocześnie nos tylko w swoje sprawy. Pocałowałem ją w policzek dziękując jednocześnie. Powiedziałem, że chciałbym tego wieczoru zostać sam. rzemyk 2005-09-26 22:27:15 skomentuj(3) |