| rzemykblog - archiwum: Rzygające księżyce - part IX |
| Strona główna |
Rzygające księżyce - part IXTo zabawne, czasami nawet wyobrażałem sobie, że wcale nie odeszła. Nawet dziś, w masie powietrza widzę Jej usta, oczy, czuje Jej słodki zapach, smak, nawet dotyk. Wtedy trochę zimniejszy, jakby lekko nieśmiały, zakłopotany, delikatnie osuwał się po ramieniu i chłodnym swym uściskiem zastygał na jednej z mych dłoni. Wtedy, udawaliśmy, że nic się nie stało. Mówiłem do Niej, opowiadałem, że u mnie wszystko dobrze, że jakoś sobie radzę. I tylko łzy nazywałem kłamliwie radością z powodu jej obecności. Leżeliśmy często tak na kanapie, objęci w wymyślonym swym uścisku. Wpatrzeni w wymyślone swe spojrzenia. A czas, niczym wrzucony do wanny z wodą, wydawał się odpoczywać leniwym swym chodem, na parę tych wyciętych z rzeczywistości chwil. Było to piękne, po stokroć skuteczniejsze od garści tabletek rzekomo dźwigających mój krępujący krzyż. Okienne światło nakładało parę subtelnych cieni na Jej skórę. Włosy luźno opadały zasłaniając często jedną jej część twarzy. W tych momentach była taka jak kiedyś, taka, jaką Ją pamiętam. Tajemnicza, piękna, subtelna, we wszystkim tym niewyczerpalna, nieskończona, bezkresowa. Bałem się zamykać oczy, odwracać gdziekolwiek wzrok, ale też zatrzymywać go na Jej twarzy. Mała chwila nieuwagi powodowała, iż obraz ten stawał się z sekundy na sekundę mniej wyraźny. Z minuty na minutę bardziej wilgotny. Kolory jak z akwarelowego obrazu spływały mi sprzed oczu, niczym nawilżone smugą wody, traciły swój kształt od gromadzących się pod powiekami łez. I to uczucie pustki, samotności, bezcelowości, tak bardzo naddzierało każdą część mojej osoby. Cisza swym dźwiękiem nie pozwalała myśleć ani spać. Jak bolesna potrafi być w takie popołudnia, wieczory, nawet nocą. I nagle uświadamiasz sobie, że nikt obok ciebie nie leży. Świadomość, zepchnięta z wysokiego piętra uderza nagle o betonową rzeczywistość. Łamie czaszkę o pustą kanapę błądząc jeszcze niemrawie wzrokiem po rozłożonym kocu. Czujesz to uczucie jak krwawi po upadku. Jak czerwień uczuć wsysana jest przez twardy chodnik po którym stąpa się nogami, może celniej zabrzmi – butami. rzemyk 2006-07-18 23:26:50 skomentuj(11) |