| rzemykblog - archiwum: Rzygające księżyce - part III |
| Strona główna |
Rzygające księżyce - part IIINie pamiętam prawie nic z tego wieczoru. Rano obudził mnie potworny ból głowy, przeszywający, jak stado igieł kąpiących się w żyłach pomiędzy skórą a czaszką, od skroni aż po potylicę. Zerknąwszy kątem oka na dłonie splamione miejscami zaschniętą krwią, opuściłem bezwładnie głowę na ziemię. Oczy moje mrużyły się z bólu, tak jak mrużą się oczy patrzące ku słońcu. Leżałem na plecach przypuszczam około dwudziestu minut, wpatrując się w nagie konary drzew wraz z ich żółtoczerwonymi liśćmi, które jak w ostatnim swym tańcu, rozmarzone, opadały na ziemię. Wilgotny zapach wymiocin na moim płaszczu powodował narastającą niechęć do zamiaru powstania i doprowadzenia się do ładu. Przypuszczam, iż leżałbym tak jeszcze kolejne dwadzieścia minut gdyby nie para nastolatków, którzy zaniepokojeni patrzyli na mnie z oddali, chcąc dzwonić po pogotowie. To smutne, że aby ktoś chciał mi pomóc musiałem doprowadzić się do takiego stanu, stanu w którym wyglądam jak kawałek pustego już ciała bez tłoczącej się krwi w środku. Anemicznym ruchem podparłem się ręką i stanąłem o własnych siłach na nogach. Strzepnąłem jeszcze parę liści z mojego płaszczu i obtarłem zewnętrzną częścią dłoni przekrwione me oczy. Podniosłem z ziemi porozrzucane dokumenty, które jeszcze wieczorem znajdowały się w skórzanym portfelu z plikiem banknotów, chowając je do lewej kieszeni płaszczu. Z każdym stąpnięciem czułem zwichniętą, a może tylko nadwerężoną, stopę, która wybijała mnie z rytmu stawiania kroków, zmuszając do lekkiego podskakiwania na jednej nodze, nasilając tym samym ból mojej głowy. Jeszcze raz spojrzałem na jedną z dłoni by upewnić się tego, iż jest na nich krew. Opuściłem rękę i spojrzałem daleko przed siebie. W milczeniu, w powolnym swym tempie, z unoszącym się ode mnie zapachem potu, krwi i rzygów, zacząłem zmierzać do domu. rzemyk 2005-09-13 23:36:36 skomentuj(2) |