| rzemykblog - archiwum: Rzygające księżyce - part I |
| Strona główna |
Rzygające księżyce - part IW chwile przed sygnałem budzika, który jak kat swym dźwiękiem oddawał swój topór w moje ręce, bym sam wykonał egzekucję zgładzenia kolejnego dnia przed biurkiem w pracy, budziłem się samoistnie otwierając leniwie zaropiałe oczy. Wtedy, moje płuca wypełniały się głębokim porannym oddechem, poczym przewracając się na lewy bok, oczy me znów pozostawały zamknięte. Poczucie beznadziejności przytłaczało całą perspektywę dnia, bojąc się powiedzieć, że mogłoby tak wyglądać całe moje życie. Paraliż woli, i chwila melancholii – pięć minut przed dzwonkiem budzika. Starałem się o tym wszystkim nie myśleć, przecież mam jeszcze w zapasie trochę życia przed sobą, o ile nie wykończy mnie zawał, karmiący się jedną z niewielu przyjemności, jaką dawały mi fajki. Może dziś potrąci mnie jakiś frajer śpieszący się do pracy. W końcu, jak nie zginę to wypłacą mi to marne odszkodowanie i dadzą jakiś tydzień wolnego na pozbieranie się z wypadku – trzy minuty przed dzwonkiem budzika. Dziękuje Bogu za mieszkanie i pracę, za kolejny dzień.. Modlę się, chodź nie wierze. Bo jak wierzyć widząc cały ten głód na świecie, ból, cierpienie, poniżenie, śmierć, kalectwo, choroby, znieczulicę, narkotyki, gdzieś w nas, zanikający pierwiastek uczuć sprzedawany systematycznie za pożądane złotówki – minuta przed dzwonkiem budzika. Czasami jak kamień rzucony w wodę, zastanawiam się czy mam jeszcze tutaj jakieś zadanie. I wtedy otwieram oczy, widzę anioła. Jak nóż wbity w każdą myśl która zabierała mnie z tego świata. Słodki powiew życia, który kładzie swą delikatną kobieca dłoń na czole i szepcze „Wszystko się ułoży, musisz żyć dla mnie”. rzemyk 2005-07-21 00:58:18 skomentuj(5) |